Poradniki psychologiczne, które mam ochotę przeczytać

Poradniki psychologiczne, które mam ochotę przeczytać

Do poradników – wszelkiego typu, a psychologicznych w szczególności – mam stosunek ambiwalentny. Jakaś część mnie, dla której przynoszenie do domu i ustawianie na półce książek to czynność ekstatyczna, na widok każdej nowości reaguje przyspieszonym tętnem i bardzo nieminimalistycznym zewem: kupić, kupić, kupić! Zew szybko zresztą zyskuje odpowiednią motywacyjną podbudowę: bo przecież fajnie zdobywać nową wiedzę, tematy, o których poradniki traktują, są zawsze przydatne, a psychologia to taka dziedzina, w której trzeba się nieustannie rozwijać.

Z drugiej strony, gdzieś w głębi serca wciąż żywię wyniesione z polonistyki przekonanie, że prawdziwa literatura to literatura piękna i na czytanie tekstów, których jedynym zadaniem jest przekazywanie pożytecznej treści, zwyczajnie szkoda czasu. Że w dzisiejszych czasach, kiedy rozwój osobisty zrobił się taki modny, zamiast propozycji podpartych badaniami i rzetelną wiedzą łatwo kupić zapakowany w kolorową okładkę zestaw powtórzeń, błędów i banałów. Wreszcie, że czytanie tego typu treści na dłuższą metę najczęściej mnie nudzi. A skoro nigdy nie lubiłam słuchać cudzych rad, skąd założenie, że mogłabym lubić o nich czytać?

Generalnie więc – choć z ciekawością czytam noty prasowe o nowościach i często zachodzę je sobie pokartkować w Empiku – rzadko jakiś poradnik wydaje mi się na tyle interesujący i dobry merytorycznie, by znaleźć się na mojej zakupowej liście. Kiedy fala promocji się przetoczy i okładki znikają z Instagramów, mój zew zakupowy zostaje wyciszony i zapominam o tych tytułach na śmierć.

Ostatnio na rynku pojawiło się jednak kilka pozycji, które naprawdę rozbudziły moją ciekawość. Poruszana przez nie problematyka wydaje mi się naprawdę interesująca i generalnie zgodna z kierunkiem, w którym moim zdaniem powinna zmierzać popularnonaukowa psychologia. Postanowiłam podzielić się z Wami tą listą. Być może znajdziecie na niej coś, co zaciekawi i Was? A może – wręcz przeciwnie – którąś z pozycji mieliście już w rękach i stanowczo ją odradzacie? Bardzo liczę na Wasze uwagi. Mam nadzieję, że wspólnie uda nam się stworzyć listę poradników, które faktycznie warto przeczytać. A póki co, poznajcie moje propozycje:

Pętla dobrego samopoczucia1. Pętla dobrego samopoczucia – Carl Cederström i Andre Spicer

Opis wydawcy:

To książka o tym, jak dobre samopoczucie przekształciło się w obowiązek i obróciło się przeciwko nam. Carl Cederström i Andre Spicer zaprezentowali błyskotliwe studium przymusu dobrego samopoczucia i sposobów, w jakie przerodziło się ono w moralny imperatyw odwracając tym samym naszą uwagę od politycznego i społecznego zaangażowania. Przekonujące i zabawne, a niekiedy przerażające case studies pokazują, że popadliśmy w prawdziwy obłęd, którego wyznacznikami są aplikacje do pomiaru regularności wypróżnień, ilości spożywanych kalorii, aktywności czy długości snu.

Dlaczego mnie zaciekawiła? 

 Bo jej opis wybił mnie ze strefy komfortu. Na informacje o Pętli dobrego samopoczucia trafiłam akurat w czasie, kiedy byłam zajęta walką z niedoskonałościami ciała i tropieniem tych elementów mojego stylu życia, które nie wydawały mi się jeszcze wystarczająco zdrowe. Zaczęłam się zastanawiać, czy w swojej walce o zdrowie nie zapuściłam się o krok daleko. Dotarło do mnie, że rzucenie palenia i zmiana diety to z pewnością ważne cele, ale do tej pory trochę zbyt naiwnie zakładałam, że ich zrealizowanie będzie równoznaczne z osiągnięciem szczęścia. Poza tym prywatnym aspektem, ciekawi mnie społeczno-polityczny wymiar tego tekstu. No i tytuł – jest naprawdę świetny!

Szczęście. Poradnik dla pesymistów2. Szczęście. Poradnik dla pesymistów – Oliver Burkeman

Opis wydawcy:

Według Olivera Burkemana niepohamowane dążenie do szczęścia i sukcesu może przysparzać nam nieszczęść. Autor proponuje zatem koncepcję, że tylko godzenie się na porażkę, stratę i doświadczanie większej ilości negatywnych emocji lub przynajmniej nauczenie się zaprzestania tak usilnej od nich ucieczki, oraz analizowanie ich sprawi, że staniemy się od nich wolni. Ta książka to perełka. Dyskretnie wywrotowa, pięknie napisana, przekonująca i głęboka. Zachęca do myślenia i niezwykle podnosi na duchu. Przecząc poradnikowej tradycji, zgodnie z którą pozytywne myślenie zbyt często zastępuje po prostu myślenie, Oliver Burkeman kieruje naszą uwagę ku kilku głębszym tradycjom filozoficznym, a robi to lekką ręką i z gorzkim poczuciem humoru.

Dlaczego mnie zaciekawiła:

Bo brzmi jak coś, co sama tutaj mówię i piszę. Poza tym, „gorzkie poczucie humoru“ i „tradycje filozoficzne“ w kontekście psychologicznym to dla mnie zawsze uniwersalny wabik. Na marginesie, mam przeczucie, że książka Burkemana rozpoczyna taką serię tekstów, które w najbliższych miesiącach staną się bardzo modne. Po kilku latach zachłyśnięcia radością, afirmacją sukcesu i sloganami mówców motywacyjnych, wszyscy mamy już tego hurraoptymizmu trochę dosyć. Pora na wychylenie wahadła w drugą stronę. Przewiduję, że w najbliższych miesiącach będziemy czytać więc coraz więcej tekstów o tym, jak zdrowo sobie czasami pozrzędzić i że tak naprawdę to pesymiści osiągają w życiu więcej. 

wstan-skuteczny-sposob-by-zyskac-pewnosc-siebie-i-stawic-czolo-wyzwaniom-b-iext393860023. Wstań! Skuteczny sposób by zyskać pewność siebie i stawić czoło wyzwaniom – Amy Cuddy

Opis wydawcy:

33 miliony ludzi obejrzało występ Amy Cuddy na kanale TED na YouTubie. Wznieś ręce do góry lub stań w pozie Wonder Woman – poczujesz odwagę i siłę, a twoje nastawienie do czekającego cię zadania zmieni się na bardziej pozytywne. To biologia działa na twoją korzyść! Amy Cuddy pokazuje, jak dzięki tak prostym trickom możesz zbudować w sobie poczucie pewności siebie. Poparta naukowymi dowodami rewolucyjna teoria autorki mówi, że pewność siebie można wytrenować!

Dlaczego mnie zaciekawiła:

Szczerze mówiąc, byłam wobec tej pozycji bardzo sceptyczna. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam okładkowe hasło, pomyślałam sobie, że to znowu jakiś okołomotywacyjny kit, który poza prostą bazową myślą nie ma wiele wspólnego z psychologią. Ale potem obejrzałam wspomniane w opisie wystąpienie Amy Cuddy i… przekonała mnie do siebie. Nawet nie samą koncepcją „postawy mocy“, bardziej – historią, która stoi za jej badaniami. Chciałabym ją poznać lepiej i dowiedzieć się, czy jej książka ma do zaoferowania coś poza historią już przekazaną w TED-owym wykładzie. A samą „pozę Wonder Woman“ od jakiegoś czasu staram się stosować w oczekiwaniu na ważne egzaminy. Nie wiem, czy faktycznie dodaje mi tyle pewności siebie, ale na pewno wpływa na samopoczucie lepiej niż garbienie się i zawijanie nóg w zestresowany precel.

Seksownik, czyli mądrze i pikantnie4. Seksownik, czyli mądrze i pikantnie – Katarzyna Miller i Beata Pawłowicz

Opis wydawcy:

Stuprocentowa satysfakcja z życia seksualnego. Czy to możliwe? Oczywiście, że tak! Katarzyna Miller, znana i lubiana psycholożka oraz psychoterapeutka, w rozmowach z dziennikarką Beatą Pawłowicz porusza wiele tematów związanych z intymną sferą życia człowieka, która mimo, że stanowi coraz mniejsze tabu, nadal zbyt często  postrzegana jest poprzez pryzmat niszczących ją stereotypów. Erotyczne gadżety, brak i nadmiar libido, intymne słownictwo, pornografia, wirtualny seks to tylko kilka spośród wątków poruszonych w tych niezwykle ciekawych i inspirujących rozmowach. „Seksownik” daje możliwość innego, pozbawionego zahamować spojrzenia na ludzką seksualność, a przez to – szansę na zrozumienie siebie, swoich pragnień i osiągnięcie radości oraz satysfakcji z udanego życia seksualnego.

Dlaczego mnie zaciekawiła:

Bo bardzo cenię sobie podejście do życia Katarzyny Miller. Lubię ją za szczerość, zachętę do tego, by żyć i mówić wprost, bez komplikowania i ugrzeczniania samego siebie. Myślę, że jej przekaz jest bardzo wyzwalający, niesie w sobie dużo mocy wynikającej z akceptacji prostoty. Cenię ją też za swego rodzaju rubaszność, która podczas rozmów o seksie ma zapewne możliwość wybrzmieć z całą swoją mocą 🙂 Jednocześnie, choć za sprawą mojej poprzedniej pracy kilka razy miałam przyjemność słuchać Katarzyny Miller na żywo, to poza sporadycznie kartkowanymi felietonami w Zwierciadle nigdy nie poznałam jej myśli na piśmie. Najwyższa pora to zmienić.

Magia olewania 5.(?) Magia olewania – Sarah Knight

Opis wydawcy:

Książka dla tych wszystkich, którzy pracują za dużo, za mało wolnych chwil spędzają na rozrywce i nigdy nie mają wystarczająco dużo czasu dla ludzi i spraw, które naprawdę ich uszczęśliwiają. Dzięki tej książce dowiesz się: Dlaczego przejmowanie się tym, co pomyślą inni jest twoim najgorszym wrogiem i jak przestać to robić; Jakie są proste kryteria oddzielania tego, czym powinniśmy się przejmować od tego, czym nie warto zaprzątać sobie głowy; Jak praktykować sztukę nieprzejmowania się nieistotnymi rzeczami i prośbami oraz nielubianymi ludźmi, nie zachowując się jednocześnie w sposób bezduszny i lekceważący; Jak opanować sztukę mówienia „nie” rzeczom nieważnym, co doprowadzi do zmiany twojego życia… I o wiele więcej!

Dlaczego mnie zaciekawiła:

Wpisuję tę książkę na swoją listę z pewnymi obawami. Tematyka bardzo do mnie trafia z przyczyn oczywistych. Ja też długo byłam (a czasem wciąż bywam) zawsze miłą i pomocną dziewczyną, która dzielnie realizuje wszystkie obowiązki i ma czas dla wszystkich poza samą sobą. Ciekawi mnie też, jak wypada Magia olewania w porównaniu z innym tekstem o odmawianiu i asertywności, który niedawno czytałam – Bycie miłym to przekleństwo Jacqui Marson. Z drugiej strony, drażni mnie ta wpisana w tytuł i przedstawiona na okładce kontra wobec Magii sprzątania Marie Kondo. Myślałam przez chwilę, że to inwencja marketingowa polskiego wydawcy, ale oryginalne wydanie też się nią posługuje. Tymczasem, choć metoda KonMari bawi wiele osób, ja żywię do niej i zawartej w niej filozofii szacunku wobec użytkowanych przedmiotów sporo sympatii. Posługiwanie się nią jako metaforą życia „z konieczności“, któremu Magia olewania ma się przeciwstawiać, wydaje mi się zbyt dużym uproszczeniem.

Tak przedstawia się moja poradnikowa lista. Bardzo mnie ciekawi, czy Wy zwróciliście na coś w ostatnim czasie uwagę? I jaki macie w ogóle stosunek do literatury tego typu – jesteście na bieżąco czy wszystkie okołoporadnikowe teksty omijacie z daleka?