Poradniki psychologiczne, które mam ochotę przeczytać

Poradniki psychologiczne, które mam ochotę przeczytać

Do poradników – wszelkiego typu, a psychologicznych w szczególności – mam stosunek ambiwalentny. Jakaś część mnie, dla której przynoszenie do domu i ustawianie na półce książek to czynność ekstatyczna, na widok każdej nowości reaguje przyspieszonym tętnem i bardzo nieminimalistycznym zewem: kupić, kupić, kupić! Zew szybko zresztą zyskuje odpowiednią motywacyjną podbudowę: bo przecież fajnie zdobywać nową wiedzę, tematy, o których poradniki traktują, są zawsze przydatne, a psychologia to taka dziedzina, w której trzeba się nieustannie rozwijać.

Z drugiej strony, gdzieś w głębi serca wciąż żywię wyniesione z polonistyki przekonanie, że prawdziwa literatura to literatura piękna i na czytanie tekstów, których jedynym zadaniem jest przekazywanie pożytecznej treści, zwyczajnie szkoda czasu. Że w dzisiejszych czasach, kiedy rozwój osobisty zrobił się taki modny, zamiast propozycji podpartych badaniami i rzetelną wiedzą łatwo kupić zapakowany w kolorową okładkę zestaw powtórzeń, błędów i banałów. Wreszcie, że czytanie tego typu treści na dłuższą metę najczęściej mnie nudzi. A skoro nigdy nie lubiłam słuchać cudzych rad, skąd założenie, że mogłabym lubić o nich czytać?

Generalnie więc – choć z ciekawością czytam noty prasowe o nowościach i często zachodzę je sobie pokartkować w Empiku – rzadko jakiś poradnik wydaje mi się na tyle interesujący i dobry merytorycznie, by znaleźć się na mojej zakupowej liście. Kiedy fala promocji się przetoczy i okładki znikają z Instagramów, mój zew zakupowy zostaje wyciszony i zapominam o tych tytułach na śmierć.

Ostatnio na rynku pojawiło się jednak kilka pozycji, które naprawdę rozbudziły moją ciekawość. Poruszana przez nie problematyka wydaje mi się naprawdę interesująca i generalnie zgodna z kierunkiem, w którym moim zdaniem powinna zmierzać popularnonaukowa psychologia. Postanowiłam podzielić się z Wami tą listą. Być może znajdziecie na niej coś, co zaciekawi i Was? A może – wręcz przeciwnie – którąś z pozycji mieliście już w rękach i stanowczo ją odradzacie? Bardzo liczę na Wasze uwagi. Mam nadzieję, że wspólnie uda nam się stworzyć listę poradników, które faktycznie warto przeczytać. A póki co, poznajcie moje propozycje:

Pętla dobrego samopoczucia1. Pętla dobrego samopoczucia – Carl Cederström i Andre Spicer

Opis wydawcy:

To książka o tym, jak dobre samopoczucie przekształciło się w obowiązek i obróciło się przeciwko nam. Carl Cederström i Andre Spicer zaprezentowali błyskotliwe studium przymusu dobrego samopoczucia i sposobów, w jakie przerodziło się ono w moralny imperatyw odwracając tym samym naszą uwagę od politycznego i społecznego zaangażowania. Przekonujące i zabawne, a niekiedy przerażające case studies pokazują, że popadliśmy w prawdziwy obłęd, którego wyznacznikami są aplikacje do pomiaru regularności wypróżnień, ilości spożywanych kalorii, aktywności czy długości snu.

Dlaczego mnie zaciekawiła? 

 Bo jej opis wybił mnie ze strefy komfortu. Na informacje o Pętli dobrego samopoczucia trafiłam akurat w czasie, kiedy byłam zajęta walką z niedoskonałościami ciała i tropieniem tych elementów mojego stylu życia, które nie wydawały mi się jeszcze wystarczająco zdrowe. Zaczęłam się zastanawiać, czy w swojej walce o zdrowie nie zapuściłam się o krok daleko. Dotarło do mnie, że rzucenie palenia i zmiana diety to z pewnością ważne cele, ale do tej pory trochę zbyt naiwnie zakładałam, że ich zrealizowanie będzie równoznaczne z osiągnięciem szczęścia. Poza tym prywatnym aspektem, ciekawi mnie społeczno-polityczny wymiar tego tekstu. No i tytuł – jest naprawdę świetny!

Szczęście. Poradnik dla pesymistów2. Szczęście. Poradnik dla pesymistów – Oliver Burkeman

Opis wydawcy:

Według Olivera Burkemana niepohamowane dążenie do szczęścia i sukcesu może przysparzać nam nieszczęść. Autor proponuje zatem koncepcję, że tylko godzenie się na porażkę, stratę i doświadczanie większej ilości negatywnych emocji lub przynajmniej nauczenie się zaprzestania tak usilnej od nich ucieczki, oraz analizowanie ich sprawi, że staniemy się od nich wolni. Ta książka to perełka. Dyskretnie wywrotowa, pięknie napisana, przekonująca i głęboka. Zachęca do myślenia i niezwykle podnosi na duchu. Przecząc poradnikowej tradycji, zgodnie z którą pozytywne myślenie zbyt często zastępuje po prostu myślenie, Oliver Burkeman kieruje naszą uwagę ku kilku głębszym tradycjom filozoficznym, a robi to lekką ręką i z gorzkim poczuciem humoru.

Dlaczego mnie zaciekawiła:

Bo brzmi jak coś, co sama tutaj mówię i piszę. Poza tym, „gorzkie poczucie humoru“ i „tradycje filozoficzne“ w kontekście psychologicznym to dla mnie zawsze uniwersalny wabik. Na marginesie, mam przeczucie, że książka Burkemana rozpoczyna taką serię tekstów, które w najbliższych miesiącach staną się bardzo modne. Po kilku latach zachłyśnięcia radością, afirmacją sukcesu i sloganami mówców motywacyjnych, wszyscy mamy już tego hurraoptymizmu trochę dosyć. Pora na wychylenie wahadła w drugą stronę. Przewiduję, że w najbliższych miesiącach będziemy czytać więc coraz więcej tekstów o tym, jak zdrowo sobie czasami pozrzędzić i że tak naprawdę to pesymiści osiągają w życiu więcej. 

wstan-skuteczny-sposob-by-zyskac-pewnosc-siebie-i-stawic-czolo-wyzwaniom-b-iext393860023. Wstań! Skuteczny sposób by zyskać pewność siebie i stawić czoło wyzwaniom – Amy Cuddy

Opis wydawcy:

33 miliony ludzi obejrzało występ Amy Cuddy na kanale TED na YouTubie. Wznieś ręce do góry lub stań w pozie Wonder Woman – poczujesz odwagę i siłę, a twoje nastawienie do czekającego cię zadania zmieni się na bardziej pozytywne. To biologia działa na twoją korzyść! Amy Cuddy pokazuje, jak dzięki tak prostym trickom możesz zbudować w sobie poczucie pewności siebie. Poparta naukowymi dowodami rewolucyjna teoria autorki mówi, że pewność siebie można wytrenować!

Dlaczego mnie zaciekawiła:

Szczerze mówiąc, byłam wobec tej pozycji bardzo sceptyczna. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam okładkowe hasło, pomyślałam sobie, że to znowu jakiś okołomotywacyjny kit, który poza prostą bazową myślą nie ma wiele wspólnego z psychologią. Ale potem obejrzałam wspomniane w opisie wystąpienie Amy Cuddy i… przekonała mnie do siebie. Nawet nie samą koncepcją „postawy mocy“, bardziej – historią, która stoi za jej badaniami. Chciałabym ją poznać lepiej i dowiedzieć się, czy jej książka ma do zaoferowania coś poza historią już przekazaną w TED-owym wykładzie. A samą „pozę Wonder Woman“ od jakiegoś czasu staram się stosować w oczekiwaniu na ważne egzaminy. Nie wiem, czy faktycznie dodaje mi tyle pewności siebie, ale na pewno wpływa na samopoczucie lepiej niż garbienie się i zawijanie nóg w zestresowany precel.

Seksownik, czyli mądrze i pikantnie4. Seksownik, czyli mądrze i pikantnie – Katarzyna Miller i Beata Pawłowicz

Opis wydawcy:

Stuprocentowa satysfakcja z życia seksualnego. Czy to możliwe? Oczywiście, że tak! Katarzyna Miller, znana i lubiana psycholożka oraz psychoterapeutka, w rozmowach z dziennikarką Beatą Pawłowicz porusza wiele tematów związanych z intymną sferą życia człowieka, która mimo, że stanowi coraz mniejsze tabu, nadal zbyt często  postrzegana jest poprzez pryzmat niszczących ją stereotypów. Erotyczne gadżety, brak i nadmiar libido, intymne słownictwo, pornografia, wirtualny seks to tylko kilka spośród wątków poruszonych w tych niezwykle ciekawych i inspirujących rozmowach. „Seksownik” daje możliwość innego, pozbawionego zahamować spojrzenia na ludzką seksualność, a przez to – szansę na zrozumienie siebie, swoich pragnień i osiągnięcie radości oraz satysfakcji z udanego życia seksualnego.

Dlaczego mnie zaciekawiła:

Bo bardzo cenię sobie podejście do życia Katarzyny Miller. Lubię ją za szczerość, zachętę do tego, by żyć i mówić wprost, bez komplikowania i ugrzeczniania samego siebie. Myślę, że jej przekaz jest bardzo wyzwalający, niesie w sobie dużo mocy wynikającej z akceptacji prostoty. Cenię ją też za swego rodzaju rubaszność, która podczas rozmów o seksie ma zapewne możliwość wybrzmieć z całą swoją mocą 🙂 Jednocześnie, choć za sprawą mojej poprzedniej pracy kilka razy miałam przyjemność słuchać Katarzyny Miller na żywo, to poza sporadycznie kartkowanymi felietonami w Zwierciadle nigdy nie poznałam jej myśli na piśmie. Najwyższa pora to zmienić.

Magia olewania 5.(?) Magia olewania – Sarah Knight

Opis wydawcy:

Książka dla tych wszystkich, którzy pracują za dużo, za mało wolnych chwil spędzają na rozrywce i nigdy nie mają wystarczająco dużo czasu dla ludzi i spraw, które naprawdę ich uszczęśliwiają. Dzięki tej książce dowiesz się: Dlaczego przejmowanie się tym, co pomyślą inni jest twoim najgorszym wrogiem i jak przestać to robić; Jakie są proste kryteria oddzielania tego, czym powinniśmy się przejmować od tego, czym nie warto zaprzątać sobie głowy; Jak praktykować sztukę nieprzejmowania się nieistotnymi rzeczami i prośbami oraz nielubianymi ludźmi, nie zachowując się jednocześnie w sposób bezduszny i lekceważący; Jak opanować sztukę mówienia „nie” rzeczom nieważnym, co doprowadzi do zmiany twojego życia… I o wiele więcej!

Dlaczego mnie zaciekawiła:

Wpisuję tę książkę na swoją listę z pewnymi obawami. Tematyka bardzo do mnie trafia z przyczyn oczywistych. Ja też długo byłam (a czasem wciąż bywam) zawsze miłą i pomocną dziewczyną, która dzielnie realizuje wszystkie obowiązki i ma czas dla wszystkich poza samą sobą. Ciekawi mnie też, jak wypada Magia olewania w porównaniu z innym tekstem o odmawianiu i asertywności, który niedawno czytałam – Bycie miłym to przekleństwo Jacqui Marson. Z drugiej strony, drażni mnie ta wpisana w tytuł i przedstawiona na okładce kontra wobec Magii sprzątania Marie Kondo. Myślałam przez chwilę, że to inwencja marketingowa polskiego wydawcy, ale oryginalne wydanie też się nią posługuje. Tymczasem, choć metoda KonMari bawi wiele osób, ja żywię do niej i zawartej w niej filozofii szacunku wobec użytkowanych przedmiotów sporo sympatii. Posługiwanie się nią jako metaforą życia „z konieczności“, któremu Magia olewania ma się przeciwstawiać, wydaje mi się zbyt dużym uproszczeniem.

Tak przedstawia się moja poradnikowa lista. Bardzo mnie ciekawi, czy Wy zwróciliście na coś w ostatnim czasie uwagę? I jaki macie w ogóle stosunek do literatury tego typu – jesteście na bieżąco czy wszystkie okołoporadnikowe teksty omijacie z daleka?
  • O „Pętli dobrego samopoczucia” już miałam okazję słyszeć – z chęcią bym po ten poradnik sięgnęła.
    Ogólnie u mnie jest tak, że jestem dość sceptycznie nastawiona do poradników, ale gdy już się za nie wezmę – bardzo często się przekonuję i nie wiem czemu miałam takie podejście do nich na początku.
    Wydaje mi się, że w i tak ostatnio nieco zwolniłam tempo, ale i tak „Magia olewania” mogłaby być mi przydatna.
    Pozdrowionka serdeczne! 🙂

    • O, to znaczy że nie bez przyczyny „Pętla dobrego samopoczucia” jest punktem pierwszym na mojej liście 🙂 Ja z kolei mam wrażenie, że u mnie występuje odwrotna do tej opisywanej przez Ciebie prawidłowość – często byłam na początku wobec nowych tytułów nastawiona entuzjastycznie, ale podczas lektury bardzo się rozczarowywałam.

  • Świetne te Twoje propozycje, a że tematyka jak najbardziej mi odpowiada to chęcią zapisuje sobie tytuły. Ostatnio rzadko goszczę na stronach księgarni online więc i nie jestem za bardzo na czasie w książkach poradnikowych, ale te pozycje mnie zaciekawiły. Zwłaszcza ostatnia 😀 pewnie przez chwytliwy tytuł, bo któż z nas nie chciałby poznać tej tajemnej sztuczki olewania i się nie przejmowania 😀 zawsze zazdrościłam tego ludziom 😀 Bardzo też lubię panią Kasię Miller i jej podejście do wielu rzeczy, więc Seksownik też ląduje na liście 🙂

  • nieprzyzwoitka

    O! Seksownik w punkt dla mnie:D A Katarzynę Miller uwielbiam! To z jaką łatwością i dowcipem mówi o seksie jest po prostu czarujące. Pierwszą pozycję też chętnie przeczytam 🙂

    • O tak, też za to uwielbiam Katarzynę Miller. Za to, jak mówi nie tylko o seksie, ale i o miłości i życiu w ogóle. Za to, że zachęca, by wybierać tę najłatwiejszą – ale i najtrudniejszą jednocześnie – ścieżkę i po prostu mówić wprost, czego nam potrzeba. Myślę, że taka nauka wciąż jest bardzo potrzebna. Niby jakoś tam pomału uczymy się wyrażać swoje potrzeby, ale kobieta, która mówi wprost „mam ochotę na seks” wciąż sieje zgorszenie 😛

      • nieprzyzwoitka

        Dlatego staram się łamać ten stereotyp. Bo dobry seks nam sie należy jak koniu owies 😉

        • Super! Ja bardzo kibicuję i – tak jak pisałam w komentarzu na Fb – jestem zachwycona nazwą Twojego bloga i doborem tematycznym treści 🙂

          • nieprzyzwoitka

            Tak,dziekuję! Czytałam, dodało mi to wiatru w żagle:))) I o Twoim mogę powiedzieć to samo. Zostaję na stałe 🙂

          • To i ja dziękuję pięknie! 💪

  • Uwielbiam poradniki psychologiczne, a z tych które wymieniłaś żadnego jeszcze nie przeczytałam. Chętnie to zrobię :).

  • Umknęła mojej uwadze ” Magia olewania” – czuję,że to pozycja dla mnie :). Też mam podobne podejście do poradników, aczkolwiek uwielbiam „Optymizmu można się nauczyć” Seligmana

  • Najbardziej chyba zaciekawił mnie ten seksownik 😀
    Brakuje mi u nas mądrych, wyważonych treści o seksuologii. Zazwyczaj te tematy są poruszane w sposób dosadny i wulgarny, a nie z podejściem, że ciało ludzkie jest wspaniałe i piękne. Brakuje mi treści, które fajnie łączyłyby kwestie umysłu i ciała pod względem samorozwoju. Żeby seksuologia nie kojarzyła się z jakimiś wstydliwymi problemami w związku, tylko z rozwijaniem świadomości własnego ja na płaszczyźnie również cielesnej.

    • Pełna zgoda w tym temacie, Natalia! 🙂 Według mnie to, o czym piszesz, super łączy Karo Akabal. W tym, co robi, jest z jednej strony po prostu dużo radości z seksu, z drugiej – ogromna wiedza merytoryczna i taki bardzo duchowy, mistyczny wręcz wymiar cielesności. Do mnie w każdym razie to, co Karo robi, bardzo trafia – choć na początku z pewnym zdziwieniem zauważyłam, że słuchając jej i tego, w jaki sposób mówi o seksie, muszę przełamać pewien swój wewnętrzny opór (myślałam, że nic takiego nie poczuję). I jeszcze Joanna Keszka (Barbarella.pl) też moim zdaniem mówi bardzo mądre rzeczy 🙂

      • Nie znałam ani Karo Akabal, ani Keszki, także dzięki za cynk – treści tego typu widziałam do tej pory głównie anglojęzyczne. Poczytałam trochę obie kobitki, no i ta Karo naprawdę do rzeczy mówi! Dzięki:)

        • Cieszę się, że Karo Ci się spodobała. Ja z kolei nie znam żadnych anglojęzycznych treści tego typu, więc jeśli masz ochotę w wolnej chwili podrzucić jakiś link, chętnie się zapoznam 🙂

      • Karo Akabal rzuciła mi zupełnie nowe światło na kobiecą seksualność, jest wspaniała 🙂

        • Super! Robiłaś kurs Sex & Love School? 🙂

          • Nie, robiłam inny, krótszy… świątynia miłości to się chyba nazywało czy jakoś tak? Bardzo wiele mi pokazał. Do sex&love school się trochę też przymierzałam, ale tym razem się nie udało 🙂

          • Coś ze Świątynią też kojarzę 😉 Ja zapisałam się do ubiegłorocznej edycji Szkoły, ale niestety szybko wypadłam z rytmu – zbyt wiele materiału i intensywnej pracy na obecny czas. Na szczęście nawet po oficjalnym zakończeniu wszystkie lekcje są cały czas dostępne i można uczestniczyć za darmo w kolejnych edycjach, więc mam nadzieję już wkrótce nadrobić zaległości.

          • No właśnie podobne powody sprawiły, że nie wzięłam udziału w tej edycji. Ale warto, więc pewnie się za którymś razem uda 🙂

  • Wyglądają mega ciekawie! 🙂 A Miller to dla mnie pozycja musowa 🙂

    • Widzę, że Miller ma dużo fanek – i wcale mnie to nie dziwi!

      • Och, tak, a jedną nawet i psychofankę- mnie 😀

        • Myślę, że to bardzo dobry obiekt psychofanowania 😉 A wiedziałaś, że Katarzyna Miller ostatnio też śpiewa?

          • coooo? nie może być!!

          • Byłam na koncercie jakiś czas temu – też w bardzo Millerowym stylu 😉 Ale płyty chyba jeszcze żadnej nie wydała, więc trzeba polować na żywca.

  • Hmm, ciekawe propozycje, do tej pory o nich nie słyszałem 🙂

  • Uwielbiam Katarzynę Miller i z proponowanych przez Ciebie lektur zdecydowanie przeczytałabym właśnie tę jej autorstwa:) tym bardziej, że i temat interesujący i ważny 😉

    • To prawda – a i z tego co wiem, Katarzyna Miller mówi o nim w naprawdę mądry sposób.

  • Bardzo ciekawe propozycje 🙂 Ja osobiście nie jestem fanką typowych poradników, ale te o miłości i związkach zajmują u mnie z 4 półki… 😀 ! Ale to właśnie ze względu na to, że jestem psychologiem i codziennie pracuje z parami… z chęcią czytam co w tych tematach mówią „koledzy i koleżanki” po fachu 😉

    Osobiście polecam „Przytul mnie” Sue Johnson i „KOCHAJ DOBRZE” autor zbiorowy 🙂

    Ściskam!

    • No tak, jeśli na co dzień pracujesz z parami, to faktycznie warto być z nowościami w tej dziedzinie na bieżąco 🙂

  • Karpacka Biel

    Matyldo, chyba cierpimy na tę samą przypadłość – dla mnie rownież kupowanie książek odbywa się na fali euforii, jaką wywołuje możliwośc kontemplacji nowej książki, tak wyczekiwanej, zanurzenie się w zapachu jej stronic i… wiedzy! Przecież to przepastne skarbnice madrości! 😀 Jeżeli chodzi o poradniki – z jednej strony pociągają mnie, jako potencjalna możliwość pogłębienia spektrum moich spostrzeżeń na jakiś temat, z drugiej boję się właśnie natrafić na jakąś werbalną kompilację wskazówek rażących oczywistością albo nieziszczalnych. Poza tym również noszę w sobie to polonistyczne przekonanie, że wartość literatury mierzy się jej walorami beletrystycznymi 😀

    Z Twojej listy zaciekawiły mnie szczególnie dwie pierwsze oraz ostatnia pozycja. Wydaje mi się, że trend sukcesu i budowania świetlanej przyszłości w oparciu o wymuszane niekiedy szczęście był w wielu punktach niewydolny i musiał skorodować, jako nie zawsze wygodny i przeradzajacy się w duszącą nas pętlę. Jako maruda chętnie się pokrzepię zachętami do konstruktywnego malkontenctwa 😀 Z kolei ostatni poradnik – perła dla osoby, której trudno przychodzi odmowa i podejmuje się każdego zadania ze skwapliwością akolity.

    • O tak, tak myślałam, że jest nas – wąchaczy książek – więcej 🙂 No i super, że napisałaś o marudzeniu i konstruktywnym malkontenctwie. Tak jak nie przepadam za narzekaniem dla narzekania, tak myślę sobie, że warto sobie na nie od czasu do czasu pozwalać – dla zdrowia psychicznego! Co jakiś czas przeszukuję internet w poszukiwaniu informacji, czy któryś z dni ogłoszono oficjalnie Dniem Marudy, podczas którego można byłoby sobie bezkarnie ponarzekać… Chyba najwyższa pora samemu powołać do życia takie święto 😉

  • Mam bardzo podobne podejście do poradników – z jednej strony zawsze ciekawią, ale jednak mam poczucie, że prawdziwa literatura jest gdzieś indziej. Lubię książki, które są zakamuflowanymi poradnikami, jak np. „Bóg nigdy nie mruga”, ale te bardziej klasyczne pozycje na ogół wzbudzają we mnie ambiwalentne uczucia. Przybijam piątkę. 🙂
    „Magię olewania” też chętnie bym przeczytała, chociaż wydaje mi się, że taki nawiązujący do Marie Kondo tytuł to nieco strzał w stopę. Na pierwszy rzut oka pomyślałam, że książka dotyczy tego, jak nie sprzątać, co kompletnie mnie nie interesuje. Wydaje mi się, że to może być bardzo mylące. Katarzynę Miller też uwielbiam, chętnie przeczytałabym zatem również „Seksownik”. No i masz rację z tym, że ludzie zaczynają się otrząsać z motywacyjnego mitu – świadczy o tym choćby wzrastająca liczba internetowych memów dotyczących coachingu. 🙂

    • No właśnie! Cieszę się, że też zwróciłaś uwagę na ten tytuł. Ja również na początku pomyślałam, że to po prostu jakaś parodia Marie Kondo. Jeśli książka faktycznie jest o tym, o czym jest, to wydaje mi się, że temat dużo traci na takiej promocji… A co do coachingu – też to obserwuję i bardzo mnie to smuci, bo jestem entuzjastką faktycznego coachingu jako metody prowadzenia rozmowy. Ale skoro teraz każdy mówca motywacyjny jest coachem, trudno się dziwić, że i internet to pojęcie spłyca 😛

      • Coaching też bardzo na tym traci – niestety, ale większość osób na samą myśl o tym pojęciu ma w głowie „jesteś zwycięzcą”. Myślę jednak, że odczarowanie coachingu to kwestia czasu. 🙂

  • „Magia olewania” staje się coraz popularniejsza, widziałam zdjęcia okładki na kilku kontach IG. Zaciekawiła mnie od razu, bo mam problem z olewaniem niektórych mniej ważnych zadań na rzecz odpoczynku albo realizacji swoich marzeń. Podobnie jak Ty mam jednak małe obawy, więc z chęcią poczekam na Twoją opinię :).

    Trzecia i czwarta pozycja też przyciągnęły moją uwagę. Uważam, że za mało mówi się o seksie i seksualności w takim sensie psychologicznym właśnie. Zwłaszcza o potrzebach. Byłam ostatnio na takim spotkaniu dla kobiet i uświadomiłam sobie, jak nietypowe i rzadkie są rozmowy o seksie i przyjemnościach płynących z seksu w takim kontekście naukowym. Planujesz zrecenzować „Seksownik”? 🙂