Planer garderoby: jesienne zakupy pod kontrolą

Planer garderoby: jesienne zakupy pod kontrolą

Jesień zawsze była dla mnie najtrudniejszym okresem pod względem zakupowej samokontroli. Jestem z tych osób, które lubią celebrować zmianę pór roku, więc październikowy marketing działa na mnie świetnie w prawie każdej sferze życia. Czuję potrzebę opatulania, zagrzebywania się w czymś przytulnym, miękkim i ciepłym, gromadzenia zimowych zapasów i nigdy nie przynosiłam do domu tylu niepotrzebnych rzeczy, co jesienią.

W tym roku jest trochę inaczej. Odkąd kontroluję swoje zakupowe popędy, zaglądam do sklepów rzadziej, wybieram nowe przedmioty bardziej rozsądnie i w dużo większym stopniu wykorzystuję zgromadzone już zasoby – pisałam o tym więcej tutaj: » Jak kupować mniej? Ale jesień to jesień i stary zwyczaj nadal działa. Czuję, że dotknęło mnie ostatnio zakupowe FOMO – mam wrażenie, że w sklepach czekają na mnie setki dobrych i ciepłych rzeczy, które zaraz ktoś mi wykupi. Ale kiedy faktycznie chcę sobie coś kupić i ruszam na obchód, te kuszące z daleka rzeczy w przybliżeniu okazują się brzydkie i koszmarnie wykonane, a na dodatek sama nie wiem, czego konkretnie szukam i wracam do domu z pustymi rękami.

Bardzo nie lubię takiego poczucia zakupowego oszołomienia. Zamiast więc ciskać się między żądzą wykupienia wszystkich miękkich i otulających rzeczy, a wyrzutami sumienia, że marnuję pieniądze i czas, bo przecież nic mi nie potrzeba, postanowiłam jakoś ogarnąć ten chaos i zacząć działać metodycznie. W tym celu stworzyłam planer garderoby na jesień i zimę. Początkowo miał być całkowicie prywatny i po prostu pomóc mi w racjonalnych zakupach. Projektowanie i uzupełnianie sprawiły mi jednak tyle frajdy, że postanowiłam podzielić się nią z innymi. Planer w formacie .pdf możecie pobrać za darmo – link znajdziecie na samym dole notki. W tym tekście pokażę Wam, w jaki sposób ja z niego korzystam i do jakich wniosków doprowadziło mnie to ćwiczenie.

Planer garderoby pomaga:
  • określić swój styl na najbliższy sezon;
  • zorientować się w zawartości szafy i jej spójności z planowanym stylem;
  • zaplanować listę zakupów w oparciu o faktyczne potrzeby. 

Planer garderoby

1. Określ swój styl na najbliższy sezon – szkicowanie sylwetek: 

Ze szkicowaniem sylwetek zetknęłam się po raz pierwszy podczas lektury Slow Fashion – to chyba moje największe odkrycie z tej książki. Warto zacząć myśleć o swojej garderobie nie jako o zbiorze oderwanych od siebie elementów, ale pewnej spójnej całości. Jedynym miejscem, w którym ubrania eksponowane są osobno, jest sklepowy wieszak. W codzienności zawsze funkcjonują w zestawach – najpiękniejszy sweter będzie bezużyteczny, jeśli nie dobierzesz do niego żadnego pasującego dołu. Zanim zaczniesz planować zakupy, poświęć więc chwilę na zastanowienie się, jak widzisz swój strój w tym sezonie jako całość. Absolutnie nie chodzi o przerysowywanie najnowszych pomysłów projektantów – sięgnij po to, w czym ty najlepiej się czujesz.

Z reguły instynktownie wybieramy właśnie takie wzory i fasony, w których jest nam najbardziej do twarzy. Nie ma potrzeby tego zmieniać tylko dlatego, że w tym sezonie jest modny inny typ sylwetki. Nawet jeśli spróbujesz skopiować ten styl u siebie, najpewniej będziesz czuła się nieswojo i szybko powrócisz do dobrze znanych, ulubionych rozwiązań. Jeśli od zawsze najbardziej lubisz połączenie obcisłej góry z rozkloszowaną spódnicą i inspirację stylem retro, azteckie poncho w rockowej interpretacji – jak modne by nie było w tym sezonie – najprawdopodobniej się u ciebie nie przyjmie.

Pomyśl więc o swoich ulubionych połączeniach i naszkicuj je w planerze. Ponieważ to sezon jesienno-zimowy, warto poświęcić jedną sylwetkę na wizję stroju na zewnątrz, ale w pozostałych masz pełną dowolność. Jeśli zabraknie ci miejsca, zawsze możesz dodrukować kartkę z sylwetkami. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że 3-4 to raczej optymalna liczba (w końcu chodzi o odwzorowanie pewnego typu, a nie o rysowanie każdej koszuli, którą masz w szafie). Możesz rysować ołówkiem albo trochę zaszaleć z mazakami – polecam, w końcu kolory też są bardzo istotne. Przyjemny efekt uboczny tego ćwiczenia to wrażenie, że jesteś genialnym projektantem mody, tworzącym właśnie najnowszą kolekcję.

Planer garderoby

MÓJ PRZYKŁAD:

Lubię połączenia luźnej, oversize’owej góry z obcisłym dołem – do tego zawsze wybieram masywne, ciężkie buciska na płaskiej podeszwie. To połączenie ma kilka wariantów. W wersji na zewnątrz, lekko rozkloszowany płaszcz łączę z obszernymi, kocykowymi szalami i czapkami w stylu smerfa. W wersji leniwo-casualowej, do wąskich jeansów zakładam gruby, puchaty sweter albo narzutkę w stylu poncho. Moje ulubione połączenie – na imprezę czy ważniejszą okazję, kiedy potrzebuję pewności siebie – to zestawienie ciekawej, asymetrycznej albo ozdobnej góry z bardzo dopasowanymi, czarnymi spodniami. Czasem noszę też spódnice – wąskie w talii, najchętniej o kroju litery A – łączę je wtedy z odkrywającym ramiona topem. Jak widać, mam swój dosyć jasno określony typ.

Wiem, że dobrze sprawdzają się u mnie wszystkie luźne swetry, poncha i narzutki. Lubię też oversize’owe i asymetryczne topy, wąskie spodnie i ciężkie buciska. Ale równie dobrze widzę, że pewne rzeczy w ogóle nie są mi potrzebne. Krótkie, dopasowane sweterki, spodnie chinosy, ołówkowe spódnice, koszule i bardziej eleganckie bluzki, buty na obcasie… Nawet o nich nie pomyślałam, szkicując swoje sylwetki i to dobrze oddaje stan faktyczny – mam te wszystkie rzeczy w szafie, ale na co dzień wcale z nich nie korzystam. Dzięki tej wiedzy jestem bardziej wytrzymała na zakupowe pokusy. Wiem, co będę w stanie swobodnie wykorzystać w swoich ulubionych zestawach, a co po powrocie do domu zawiśnie w szafie bez odcinania metki.

Planer garderoby

2. Stwórz listę ubrań składających się na twój styl

Kiedy już naszkicujesz swój styl, pora określić, czego potrzebujesz do jego realizacji. Zastanów się osobno nad każdą z kategorii. Mój podział obejmuje: Okrycia wierzchnie, Swetry i bluzy, T-shirty, koszule i topy, Spodnie i spódnice, Sukienki, Buty, Akcesoria i dodatki oraz Bieliznę. Jeśli jednak czujesz potrzebę podmiany – bo np. spodnie i spódnice wymagają rozdziału, ale za to w ogóle nie nosisz sukienek – śmiało modyfikuj tę listę, tak by faktycznie odpowiadała twoim zbiorom. Na tym etapie nie trzeba się jeszcze zastanawiać, czy dana rzecz wymaga kupna, czy już masz ją w swojej szafie. Określ po prostu wszystko, co jest ci potrzebne do realizacji stylu, nawet jeśli posiadasz już te rzeczy w swoich zbiorach. Postaraj się zrobić to trochę bardziej szczegółowo niż przy sylwetkach, ale nie wgłębiając się w detale i niuanse dotyczące marek. Weź pod uwagę fason, kolor, materiał wykonania i opcjonalnie wzór.

MÓJ PRZYKŁAD:

Ze szkicowania sylwetek wynika, że elementem składowym mojego stylu są obcisłe spodnie. Potrzebuję ich w kilku wariantach: granatowych jeansów (do swobodnych, casualowych zestawów), materiałowych, czarnych rurek (do bardziej eleganckich połączeń i rzeczy, do których nie pasują jeansy) i jednej pary „z pazurem“, woskowanej albo ze skórzanymi elementami (do tych połączeń, w których udaję gwiazdę rocka). Do tego dopisałam spódnicę w kształcie litery A, inspirowaną latami 60.

Planer garderoby

 3. Co już masz w swoich zbiorach, a co faktycznie musisz kupić?

Po określeniu elementów potrzebnych do realizacji stylu, zorientuj się, ile z nich faktycznie masz w swojej szafie. Bądź przy tym dosyć liberalna. Jeśli ubranie, które już posiadasz, nie jest idealne, ale spełnia jako tako wszystkie stawiane mu wymogi, naprawdę warto dać mu szansę, zamiast poszukiwać idealnego zamiennika. Moje doświadczenie uczy, że z reguły większość potrzebnych na dany sezon rzeczy już czeka w szafie. Moda może wpływać na detale, ale nasze ogólne upodobania są mimo wszystko dosyć stałe. Wyprawiając się do sklepów na poszukiwania nowości, najczęściej przynosimy do domu po prostu kolejne wcielenia swoich ulubionych typów ubrań.

Przykładowo: uwielbiam wszelkie „opatulacze“ – luźne swetry, narzutki a la indiańskie poncho, kocykowe szaliki. Zawsze z utęsknieniem czekam na pojawienie się tych rzeczy w sklepach i to z nimi najczęściej wracam z jesiennych zakupów. Tymczasem, jak nietrudno się domyślić, to właśnie ich jest w mojej szafie najwięcej. Nie zastanawiając się nad tym za bardzo, od kilku lat każdej jesieni przynoszę do domu nowe egzemplarze. W ten sposób udało mi się zgromadzić naprawdę niezłą kolekcję.

Zanim wyruszysz na poszukiwania, wykreśl więc ze swojej listy wszystko, co już masz i zorientuj się, co tak naprawdę musisz kupić. Wpisując potrzebne elementy garderoby na listę zakupów, tym razem spróbuj określić je już maksymalnie szczegółowo. Konkretny kolor, konkretny fason, istotne detale. Zwróć też uwagę na skład materiału i ważne kwestie, które pod wpływem zakupowej gorączki mogą ci umknąć w sklepie (np. obecność prawdziwej wełny w składzie swetra albo ocieplenie zimowych butów). Jeśli masz swoje ulubione sklepy, w których najczęściej kupujesz dane elementy garderoby albo od których warto zacząć poszukiwania – to również warto wpisać na listę. W moim planerze lista zakupów liczy 10 punktów. Oczywiście możesz ich dodać więcej, wydaje mi się jednak, że to optymalna liczba i spokojnie powinna wystarczyć.

Co dało mi skorzystanie z planera?

Uświadomiłam sobie, że większość potrzebnych rzeczy już mam. Przede wszystkim dotarło do mnie, że naprawdę nie muszę kupować już nowych akcesoriów – szalików, czapek, rękawiczek – bo mam ich aż nadto. Zanim się nad tym nie zastanowiłam, miałam ogromną ochotę jak co roku wybrać się na specjalne szalikowe poszukiwania. Zorientowałam się także, że chociaż mam w szafie dużo pozornie grubych swetrów, to mało który sprawdzi się podczas mroźnej pogody ze względu na kiepski skład. To dla mnie nauczka, by przed zakupem zawsze sprawdzać metkę.

Jedną rzecz (jasnobrązowe kozaki) muszę uzupełnić, bo poprzedni egzemplarz w zeszłym sezonie dokonał żywota. Dwie kolejne – ciemne jeansy i wzorzysta sukienka – to pozostałości jeszcze z okresu letniego, których do tej pory nie udało mi się znaleźć. Ucieszyłam się, że ponownie trafiły na moją listę, bo to oznacza, że kiedy już je znajdę, będą się u mnie dobrze sprawdzać przez cały rok. Na liście znalazła się też jedna zachcianka – elegancki, ciepły płaszcz, który mogłabym nosić na bardziej formalne okazje zimą, a przy tym nie przemarznąć na kość. Cieszę się też, że dodałam dział „Bielizna“, bo tu mam największe braki, a inaczej na pewno bym o tym zapomniała. W końcu kto by się przejmował czymś tak przyziemnym jak rajstopy 🙂

Planer możecie pobrać tutaj. Jeśli z niego skorzystacie, koniecznie dajcie znać, jak się sprawdził i czy pomógł Wam w zakupach.

Pobierz planer garderoby!