Nie lubię Świąt! Jak poradzić sobie z nieprzyjemnymi emocjami w świąteczne dni

Nie lubię Świąt! Jak poradzić sobie z nieprzyjemnymi emocjami w świąteczne dni

Nie lubisz Świąt? Nie dziwię się

Sezon świąteczny w pełni. Na idealnym, popkulturowym obrazku Święta to rodzinna atmosfera, totalny chillout i zabawa w płatkach śniegu. Jesteśmy jednocześnie wzruszeni i zrelaksowani, integrujemy się ze starszymi pokoleniami, śpiewamy kolędy z przyjaciółmi i wspieramy biedne dzieci. Wszystko przy estetycznych półmiskach pełnych glazurowanych mięsiw, wśród skandynawskich dekoracji, na śnieżnobiałym obrusie upranym w proszku na „v“. Oczekiwania związane z tym okresem – i te stawiane przez społeczeństwo i te, które mamy wobec samych siebie – są bardzo wysokie. A to musi mieć swoją cenę.

Wielu z nas wydaje się, że jeśli podczas okołoświątecznego okresu nie czujemy się tak cudownie, jak powinniśmy, to coś jest z nami nie w porządku. Że smucić się albo złościć w Święta nie przystoi. Że w te dni nie wolno czuć się rozgoryczonym, zestresowanym albo samotnym. Często interpretujemy te emocje jako niechęć wobec Świąt – niekompatybilność z resztą uroczego, roześmianego świata.

To nieprawda. Jest całkowicie naturalne, że Święta budzą w nas nie tylko pozytywne skojarzenia i emocje. Nic nie jest tylko pozytywne albo tylko negatywne. A ponieważ to taki ważny, symboliczny i obudowany tyloma różnorakimi znaczeniami czas, jego skala oddziaływania jest jeszcze większa niż zwykle. Samotność, rozczarowanie, smutek a nawet złość… Wszystkie te uczucia są naturalne i nie należy się ich wstydzić. Nie ma powodów!

Jeśli nie lubisz Świąt, spróbuj zastanowić się, z czego wynika ta niechęć. Jakie przeżycia za tym stoją? Jak określiłbyś emocje, które budzą? Nie warto walczyć ze sobą i na siłę zmuszać się do relaksu czy radości. Można natomiast spróbować zrozumieć i oswoić swoje związane ze Świętami uczucia – po to, by poradzić sobie z nimi w dojrzały i adaptacyjny sposób.

Jeśli więc z jakiegoś powodu świąteczne dni budzą u Ciebie dyskomfort, oto garść wskazówek, które pomogą Ci ułatwić sobie te dni.

Zestresowany ➡ zatrzymaj się

Długa lista zadań do ogarnięcia. Odświętne sprzątanie, które nigdy się nie kończy. Najlepsze prezenty, najwykwintniejsze dania. I coroczny, rodzinny maraton, bo jeśli jednego dnia nie pojawisz się w tych wszystkich miejscach, ktoś na pewno się obrazi. Choć zgodnie z cukierkowym obrazkiem powinniśmy spędzać świąteczny czas rozkosznie zrelaksowani, siorbiąc grzane wino przed kominkiem, rzeczywistość często odbiega od tej wizji. Zdarza się, że Święta kończymy bardziej zmęczeni niż po tygodniu „normalnej“ szkoły czy pracy. I nie ma w tym nic dziwnego – wszystkie okołoświąteczne zadania naprawdę potrafią przytłoczyć.

Co więc zrobić, kiedy czujesz, że pojawia się świąteczny stres? Zatrzymać się i odpuścić. Smutna prawda jest taka, że jakbyś się nie starał, i tak nie uda ci się wszystkiego zrobić i wszystkich zadowolić. Masz prawo z czymś się nie wyrobić, z czymś nie zdążyć. Nie ma nic złego w tym, by ten świąteczny czas naprawdę wykorzystać na odpoczynek, a nie domowo-kuchenną harówkę.

Samotny ➡ doceń chwile, które spędzasz sam ze sobą

Wiem, wiem, łatwo mówić. Zgodnie z przekazem tradycji, Święta to czas, który trzeba spędzać z ukochanymi, przyjaciółmi i rodziną, ale rzeczywistość rzadko pasuje do tego pięknego obrazka. Przyczyn jest wiele: pobyt za granicą, żałoba, rodzinny konflikt… albo zwyczajnie konieczność wyboru czegoś kosztem czegoś. Ja też przez kilka lat spędzałam większość świątecznego czasu samotnie. Pamiętam, jak duży żal wywoływało we mnie wtedy oglądanie wszystkich romantycznych i familijnych komedii traktujących o tym, że Święta powinno się zawsze spędzać z tymi, których się kocha.

Co robić, jeśli w Święta czujesz się samotny? Daj sobie prawo do związanego z tym smutku. Ale też: spróbuj spojrzeć na tę sytuację inaczej. Poświęć samemu sobie chwilę troskliwej uwagi. Zadbaj o to, by było ci ciepło, by Twoje otoczenie było estetyczne, ugotuj albo kup samemu sobie coś świątecznego do zjedzenia i wypicia. Wpraw się w świąteczny nastrój dla samego siebie. Do tego, by poczuć się kochanym i akceptowanym, nie potrzebujesz niczyjego towarzystwo poza swoim własnym.

Nie lubię Świąt! Wskazówki dla samotnych

Przytłoczony ➡ oddychaj

Ten moment, kiedy od 40 minut stoisz w gigantycznej kolejce, ramię urywa się pod ciężarem toreb, pot spływa po czole, bo nie masz jak zdjąć zimowej kurtki, a obok wydziera się czyjeś dziecko. Albo ta chwila, kiedy ciotka z dziadkiem po raz dziesiąty zaczynają się kłócić o politykę, powtarzając te same, idiotyczne argumenty. Gdy poczujesz się tym przytłoczony, skoncentruj się na swoim oddechu. To najprostsza i zawsze dostępna metoda relaksacji. A przy tym – niezauważalna dla otoczenia, co w czasie świątecznych kolacji może okazać się przydatne 😉 Jeśli stres jest zbyt duży albo do koncentracji potrzebujesz dodatkowego wspomagania, możesz wykorzystać którąś z aplikacji do śledzenia oddechu, które opisałam TUTAJ.

Rozzłoszczony ➡ ruszaj się!

Z moich doświadczeń wynika, że trudno o Święta bez złości. Oczywiście, nie musi ona polegać od razu na rzucaniu w domowników talerzami. Tak jak wszystkie emocje, złość ma różne odcienie. Uszczypliwe uwagi, potrzeba zawalczenia o własną przestrzeń, zniecierpliwienie wobec niewystarczająco pomocnych domowników… Moja złość bierze się najczęściej ze zmęczenia przygotowaniami i przekonania, że inni niewystarczająco cenią moje wysiłki. Źródła złości u Was mogą być jednak zupełnie inne.

Co pomaga, kiedy czujesz, że wszystko się w Tobie gotuje? Ruch. Związany ze złością przypływ adrenaliny sprawia, że mamy bardzo dużo energii, którą warto rozładować w bezpieczny dla siebie i otoczenia sposób. Na przykład wyskoczyć na siłownię. Pójść na szybki, energetyczny spacer. Albo – jeśli czasu jest naprawdę mało – po prostu poskakać przez chwilę w miejscu i dosłownie się z tych buzujących emocji „otrząsnąć“.

Pół żartem, pół serio (a może całkiem serio, bo ja ten sposób naprawdę wykorzystuję 😉 ) – polecam energię ze złości spożytkować na świąteczne porządki. Jest czym zająć ręce, odpada przeciągające się zabieranie do roboty i wszystko idzie dwa razy szybciej… Naprawdę, nigdy nie jestem tak efektywna podczas sprzątania jak wtedy, kiedy jestem wściekła!

 Rozżalony ➡ spraw samemu sobie przyjemność

W Święta chcemy okazać naszym bliskim jak najwięcej troski i miłości, otulić ich ciepełkiem i bliskością, obdarować najpiękniejszymi prezentami i nakarmić najsmaczniejszym jedzonkiem. Wszystko to jest wartościowe i piękne, ale jeśli nie zadbamy przy tym również o samych siebie, łatwo o rozgoryczenie. Nietrudno wtedy dojść do przekonania, że te wszystkie starania nie są należycie doceniane i odwzajemniane. Że ci, dla których tak się staramy, są mniej zaangażowani i niewdzięczni.

Mam jednak smutną, przetestowaną na własnej skórze wiadomość. Jeśli oczekujesz miłości i troski tylko od innych, a nie od samego siebie, to ile by jej do ciebie nie dotarło – zawsze będzie za mało. Zamiast więc czekać, aż ktoś inny zauważy i należycie doceni twoje starania, zadbaj o siebie sam. I w całym przedświątecznym szale obdarowywania zrób też miejsce na coś, co Tobie sprawi radość. Nawet, jeśli wydaje się to niewystarczająco uroczyste albo egoistyczne.

Masz problem ze sprawianiem sobie przyjemności? Oto moje podpowiedzi:

» Na przyjemności (nie) trzeba zasłużyć

» Zrób sobie przyjemność bez żadnej okazji

» Guilty pleasures bez wyrzutów sumienia

Nie lubię Świąt! Jak być uważnym w Święta

Rozproszony ➡ praktykuj uważność

Przedświąteczny multitasking zdecydowanie nie sprzyja uważności. Mam wrażenie, że – jak to z ważnymi zdarzeniami bywa – same świąteczne przygotowania często dominują właściwą uroczystość. Sama zauważyłam, że z ubiegłych lat lepiej pamiętam ostatnie dni przygotowań przed Wigilią niż właściwe święta, które mijały mi bardzo szybko i właściwie nie wiadomo na czym. Łatwo zgubić to, co naprawdę ważne, w maratonie poszukiwania prezentów, gotowania, sprzątania i ciągłych podróży.

Jak temu zaradzić? Ja staram się doświadczać Świąt wolniej i uważniej. Cieszę się każdym drobiazgiem i celebruję również te mniej podniosłe momenty, bo one także tworzą piękne wspomnienia. Kiedy myślę o zeszłorocznych Świętach, najbardziej rozczulają mnie właśnie takie intymne drobiazgi: wspólne gotowanie, pakowanie prezentów, słuchanie Christmas in the Stars podczas podróży z Warszawy na Mazury przez wyludnione miasta. Cieszę się, że byłam w tych momentach w pełni obecna.

Przeczytaj też:

» Jak praktykować uważność podczas prostych, codziennych czynności

» Moje sposoby na Święta w rytmie slow

Rozczarowany ➡ praktykuj wdzięczność

Święta potrafią dobitnie przypomnieć o tym, czego nam akurat w życiu brakuje. Puste miejsce przy stole, które jeszcze rok temu zajmował ktoś bliski. Rozczarowanie, że w tym roku nie było nas stać na bardziej wystawne potrawy i większe prezenty. Albo żal, bo w głębi serca chcielibyśmy spędzić ten czas w innym mieście, w innym towarzystwie. Łatwo pogrążyć się w tych uczuciach i stracić z oczu to miejsce i te osoby, które faktycznie nam towarzyszą.

Żal odcina od otoczenia i sprawia, że nie doceniamy tego, co jest tu i teraz. A przecież za rok możesz tęsknić za miejscem, w którym obecnie jesteś, a ludzi, którzy tak cię w nim drażnią, może już nie być na świecie. Może nie być na nim nawet ciebie. Nie chodzi mi o to, by w Wigilię pogrążać się w lęku i generowaniu czarnych scenariuszy. Raczej o to, by swojemu rozczarowaniu przeciwstawić wdzięczność za ten moment, w którym właśnie jesteś, w takiej formie, w jakiej go spotykasz – nieidealnej, ale rzeczywistej. 

Do przeczytania:

Na koniec polecam jeszcze dwa świetne, okołoświąteczne teksty.

Jakie emocje – nie tylko te „pozytywne“ – towarzyszą Wam podczas przedświątecznych dni? Jak sobie z nimi radzicie?

Fotografie: freestocks.org & Kira Auf Der Heide via Unsplash / Inspiracja: Peaceful Mind Peaceful Life