Dbanie o siebie w 4 prostych krokach

Z przyjemnością obserwuję rosnącą popularność tematyki dbania o siebie, pozwalania sobie na odpoczynek i odchodzenia od życia skoncentrowanego wyłącznie na pracy. Ostatnio w internecie natknęłam się nawet na polski odpowiednik terminu self-care czyli swojskie, jednowyrazowe „osiędbanie“ 🙂 Cieszy mnie ta powolna, ale konsekwentna zmiana, zachodząca w społecznej świadomości. Coraz mocniej zdajemy sobie sprawę z faktu, że nie da się być wiecznie skoncentrowanym na celu, zmotywowanym i skutecznym. Przypominamy sobie o tym, co kiedyś było oczywiste – że poza obowiązkowością i produktywnością do dobrego życia niezbędne są puste przebiegi, odpoczynek i przyjemności.

Zobacz teksty o pozwalaniu sobie na przyjemności:

» Pozwól sobie na przyjemności bez żadnej okazji
» Na przyjemności nie trzeba zasłużyć
» Stwórz swoją własną listę przyjemności

Jeśli czytacie mojego bloga od jakiegoś czasu, to wiecie pewnie, że nauce dbania o samego siebie i pozwalaniu sobie na własne przyjemności poświęciłam już niejeden tekst. Nigdy nie pojawił się jednak poradnik z konkretnymi czynnościami czy ćwiczeniami, od których można byłoby zacząć. Nie pisałam go celowo, bo każdy z nas ma inne preferencje i potrzeby. To, co mnie wydaje się odprężające i przyjemne, dla kogoś o innym temperamencie mogłoby okazać się męczarnią i vice versa. Nie wszyscy wypoczywają podczas spacerów po lesie, nie każdego zrelaksuje joga czy masaż. Dlatego jeśli natraficie gdzieś na tego typu uniwersalne wskazówki, warto traktować je nie jak obowiązek, ale raczej – luźną inspirację. Sprawdzać, jak Wy się w tym czujecie i nie zmuszać się do niczego, jeśli zalecana aktywność okaże się dla Was niekomfortowa. To ma być odpoczynek, a nie rozwojowe wyścigi.Continue Reading

W jaki sposób dbasz o siebie? Ćwiczenie rozwojowe

Od kilku lat luty kojarzy mi się przede wszystkim jako miesiąc miłości. Całkiem lubię to serduszkowe szaleństwo, które na kilka tygodni opanowuje internet i sklepy. Wszystkie te pluszaki i koronki, romantyczne kolacje i weekendy z przejażdżką bryczką w pakiecie. Choć w rozbuchanej i kiczowatej formie, przypominają o czymś podstawowym: o tym, że bliskie relacje są ważne. Warto je pielęgnować i doceniać. Fajnie iść przez życie pod rękę z drugim człowiekiem 🙂 I choć najlepiej byłoby pamiętać o tym na co dzień, nie mam nic przeciwko istnieniu dnia, który specjalnie o tym przypomina.

Ale pisząc o lutym jako miesiącu miłości, myślę o jeszcze jednej ważnej dla mnie relacji. O relacji z samą sobą, którą uczę się coraz bardziej doceniać i pielęgnować.W lutym wypadają moje urodziny i od paru lat celebruję ten dzień w taki sposób, że… po prostu staram się być dla siebie szczególnie dobra. Akceptująca, nieoceniająca, wyrozumiała wobec wszystkich potrzeb. Bez żadnych wyrzutów sumienia pozwalam sobie robić tego dnia wszystko to, co sprawi mi największą przyjemność.

I zabawne, jak zmieniają się te wzorce z upływem lat. Jeszcze kilka lat temu moja wizja idealnego urodzinowego dnia obejmowała głównie jedzenie słodyczy, picie alkoholu i wielogodzinne zakupy w największym warszawskim centrum handlowym. W tym roku zafundowałam sobie „tylko“ zdrowy obiad i masaż, a poza tym… spokój, dużo spokoju. Celowo unikałam tych tradycyjnie kojarzących się z celebrowaniem, ale wyczerpujących dla mnie bodźców. W rezultacie wieczorem czułam się naprawdę wypoczęta i miałam ogromną satysfakcję z tego, że spędziłam ten urodzinowy dzień w 100% zgodnie ze sobą.Continue Reading