W jaki sposób dbasz o siebie? Ćwiczenie rozwojowe

Od kilku lat luty kojarzy mi się przede wszystkim jako miesiąc miłości. Całkiem lubię to serduszkowe szaleństwo, które na kilka tygodni opanowuje internet i sklepy. Wszystkie te pluszaki i koronki, romantyczne kolacje i weekendy z przejażdżką bryczką w pakiecie. Choć w rozbuchanej i kiczowatej formie, przypominają o czymś podstawowym: o tym, że bliskie relacje są ważne. Warto je pielęgnować i doceniać. Fajnie iść przez życie pod rękę z drugim człowiekiem 🙂 I choć najlepiej byłoby pamiętać o tym na co dzień, nie mam nic przeciwko istnieniu dnia, który specjalnie o tym przypomina.

Ale pisząc o lutym jako miesiącu miłości, myślę o jeszcze jednej ważnej dla mnie relacji. O relacji z samą sobą, którą uczę się coraz bardziej doceniać i pielęgnować.W lutym wypadają moje urodziny i od paru lat celebruję ten dzień w taki sposób, że… po prostu staram się być dla siebie szczególnie dobra. Akceptująca, nieoceniająca, wyrozumiała wobec wszystkich potrzeb. Bez żadnych wyrzutów sumienia pozwalam sobie robić tego dnia wszystko to, co sprawi mi największą przyjemność.

I zabawne, jak zmieniają się te wzorce z upływem lat. Jeszcze kilka lat temu moja wizja idealnego urodzinowego dnia obejmowała głównie jedzenie słodyczy, picie alkoholu i wielogodzinne zakupy w największym warszawskim centrum handlowym. W tym roku zafundowałam sobie „tylko“ zdrowy obiad i masaż, a poza tym… spokój, dużo spokoju. Celowo unikałam tych tradycyjnie kojarzących się z celebrowaniem, ale wyczerpujących dla mnie bodźców. W rezultacie wieczorem czułam się naprawdę wypoczęta i miałam ogromną satysfakcję z tego, że spędziłam ten urodzinowy dzień w 100% zgodnie ze sobą.Continue Reading

Grupa Otwarcia: na czym polega i co daje?

W minionych tygodniach na Instagramie meldowałam się Wam z przepięknego miejsca w Górach Kaczawskich i obiecywałam opowiedzieć wkrótce coś więcej o tym, gdzie jestem i co aktualnie robię. Najwyższa pora uchylić rąbka tajemnicy 🙂 Początek października spędziłam biorąc udział w bardzo intensywnym doświadczeniu rozwojowym. Wzięłam udział w Grupie Otwarcia organizowanej przez Laboratorium Psychoedukacji. Dziś chciałabym opowiedzieć Wam trochę o tym doświadczeniu i podzielić się wrażeniami dotyczącymi takiej formy pracy nad sobą.

Czym jest Grupa Otwarcia?

Na początek kilka słów o tym, czym taka Grupa Otwarcia w ogóle jest. Zgodnie z opisem na stronie Laboratorium, to „intensywne doświadczenie grupowe o charakterze interpersonalnym“. Od innych form grupowych treningów odróżnia ją to, że ma charakter wyjazdowy – na 5 dni zostawiamy codzienne zadania za sobą i w pełni skupiamy się na tym, co dzieje się tu i teraz w relacjach i w emocjach.

Bardzo ważne jest to, by osoby biorące udział w treningu znikąd się wcześniej nie znały. Na Grupę Otwarcia nie można więc się wybrać z chłopakiem czy przyjaciółką. Początkowo może to rodzić duży dyskomfort (zupełnie sama pośród tylu obcych ludzi!), ale naprawdę ma sens. Kiedy jesteśmy z kimś w bliskiej relacji, naturalnie mamy ochotę by trudne emocje dzielić tylko z tą osobą, zamiast z całą grupą. Związek może też blokować autentyczność – kiedy chcesz coś wyrazić, ale boisz się skrzywdzić tę drugą stronę lub boisz się jej oceny. A to właśnie autentyczność jest podczas Grupy Otwarcia kluczowa. Wspierają ją obowiązująca w grupie zasada całkowitej poufności i anonimowość – podczas Grupy operowaliśmy samymi imionami i muszę przyznać, że dawało mi to duże poczucie bezpieczeństwa.

Continue Reading