Jak znaleźć dobrego psychoterapeutę?

Coraz więcej osób decyduje się szukać pomocy psychoterapeutycznej na własną rękę. Sprzyjają temu warunki: prywatnych gabinetów psychoterapii przybywa z dnia na dzień, a umówienie pierwszej wizyty to często kwestia jednego telefonu albo kilku kliknięć. Ta powszechna dostępność cieszy, ale jest też obarczona dużym ryzykiem. Dlaczego? Ponieważ w Polsce nie ma państwowych regulacji dotyczących prawa do wykonywania zawodu psychoterapeuty. To oznacza, że niezależnie od wykształcenia czy doświadczenia każdy może posługiwać się tym tytułem, nie ponosząc przy tym żadnych konsekwencji prawnych.

Jednocześnie psychoterapia to dziedzina, w której zaufanie ma szczególne znaczenie. Zapisując się do psychoterapeuty, nie planujesz przecież jednorazowej wizyty. To z założenia początek długotrwałej relacji z osobą, z którą będziesz dzielić się tym, co w twoim życiu jest szczególnie trudne i bolesne. Warto pamiętać też o tym, że mało kto rozpoczyna terapię w okresie życiowego optimum. Najczęściej tę decyzję poprzedza okres funkcjonowania w dużym dyskomforcie psychicznym. Szukamy pomocy dopiero wtedy, kiedy czujemy, że już dłużej nie damy sobie rady sami. W związku z tym na psychoterapeucie spoczywa ogromna odpowiedzialność. To on ma obowiązek zadbać o stworzenie bezpiecznych warunków i dołożyć wszystkich starań, by stan pacjenta uległ poprawie. Potrzeba właściwego wykształcenia, dużej samoświadomości i wiedzy, by móc temu sprostać.

Na co zwrócić uwagę, kiedy szukasz terapeuty?

W idealnym świecie odpowiedzialność za znalezienie dobrego psychoterapeuty nie spoczywałaby na kliencie. Po wpisaniu tej frazy w Google uzyskiwalibyśmy dostęp wyłącznie do sprawdzonych, rzetelnych i posiadających odpowiednie kompetencje specjalistów. Ale ten świat nie jest idealny – a już na pewno daleki od niego jeśli chodzi o okołopsychologiczne regulacje prawne ;).  I niestety o to, by trafić do kompetentnej osoby, musimy zadbać sami. Aby trochę to ułatwić, przygotowałam dla Was tekst ze wskazówkami ułatwiającymi te poszukiwania. Podpowiadam, w jakich miejscach szukać pomocy, na co warto zwrócić uwagę przed umówieniem wizyty i co sprawdzić na pierwszej sesji w gabinecie.

Przy tym wszystkim warto pamiętać, że żadne wskazówki nie dadzą „gwarancji na sukces“. Psychoterapia to przede wszystkim praca na relacji, a ta u każdego rozwija się trochę inaczej. Miej więc wymienione przeze mnie punkty z tyłu głowy. Ale pamiętaj przy tym, że najważniejszym czynnikiem jest twoje samopoczucie w kontakcie. W przypadku wątpliwości warto zaufać przede wszystkim swoim emocjom.Continue Reading

Dbanie o siebie w 4 prostych krokach

Z przyjemnością obserwuję rosnącą popularność tematyki dbania o siebie, pozwalania sobie na odpoczynek i odchodzenia od życia skoncentrowanego wyłącznie na pracy. Ostatnio w internecie natknęłam się nawet na polski odpowiednik terminu self-care czyli swojskie, jednowyrazowe „osiędbanie“ 🙂 Cieszy mnie ta powolna, ale konsekwentna zmiana, zachodząca w społecznej świadomości. Coraz mocniej zdajemy sobie sprawę z faktu, że nie da się być wiecznie skoncentrowanym na celu, zmotywowanym i skutecznym. Przypominamy sobie o tym, co kiedyś było oczywiste – że poza obowiązkowością i produktywnością do dobrego życia niezbędne są puste przebiegi, odpoczynek i przyjemności.

Zobacz teksty o pozwalaniu sobie na przyjemności:

» Pozwól sobie na przyjemności bez żadnej okazji
» Na przyjemności nie trzeba zasłużyć
» Stwórz swoją własną listę przyjemności

Jeśli czytacie mojego bloga od jakiegoś czasu, to wiecie pewnie, że nauce dbania o samego siebie i pozwalaniu sobie na własne przyjemności poświęciłam już niejeden tekst. Nigdy nie pojawił się jednak poradnik z konkretnymi czynnościami czy ćwiczeniami, od których można byłoby zacząć. Nie pisałam go celowo, bo każdy z nas ma inne preferencje i potrzeby. To, co mnie wydaje się odprężające i przyjemne, dla kogoś o innym temperamencie mogłoby okazać się męczarnią i vice versa. Nie wszyscy wypoczywają podczas spacerów po lesie, nie każdego zrelaksuje joga czy masaż. Dlatego jeśli natraficie gdzieś na tego typu uniwersalne wskazówki, warto traktować je nie jak obowiązek, ale raczej – luźną inspirację. Sprawdzać, jak Wy się w tym czujecie i nie zmuszać się do niczego, jeśli zalecana aktywność okaże się dla Was niekomfortowa. To ma być odpoczynek, a nie rozwojowe wyścigi.Continue Reading

Jak nauczyć się mówić „NIE”? Przewodnik dla początkujących

Wyobraźmy sobie, że jest właśnie piątkowy wieczór, a ty wracasz do domu po naprawdę ciężkim tygodniu w pracy. Marzysz tylko o tym, by mieć chwilę dla siebie i w końcu odpocząć. Ale ledwo zaparzysz herbatkę i owiniesz się kocem, z relaksu wyrywa cię telefon. To twoja koleżanka, która z ekscytacją relacjonuje ważne wydarzenia z jej życia i namawia, by natychmiast się spotkać – właśnie dzisiaj, bo później nie będzie miała czasu. Nie bardzo masz na ochotę, ale w sumie, przecież nie masz dzisiaj innych zobowiązań. I jakoś tak głupio jej odmówić…

Jeśli w tej wyobrażonej sytuacji mimo wewnętrznej niechęci przyjmujesz propozycję koleżanki, to prawdopodobnie należysz do grupy osób, które mają problem z odmawianiem. I choć nie dysponuję tu żadną statystyką, mogę założyć w ciemno, że jest to naprawdę liczna grupa. Właściwie trudno się temu dziwić, bo mówienia „nie“ w asertywny sposób nikt nas w dzieciństwie nie uczył. Zamiast tego dominował przekaz, że w życiu należy być miłym i grzecznym, a otwarte manifestowanie swojego zdania uważane jest za przejaw złego wychowania.

Dlaczego boimy się odmawiać?

W rezultacie w dorosłym życiu trudno jest odmawiać wprost. Wydaje się, że musimy mieć do tego naprawdę dobry powód, coś komuś zrekompensować, jakoś się wytłumaczyć. Zazwyczaj towarzyszy temu lęk, że druga strona poczuje się przez moje „nie“ odrzucona i dotknięta. Bywa, że zwlekamy z odmawianiem tak długo, aż nie poczujemy się postawieni pod ścianą, a wtedy długo powstrzymywany sprzeciw wyrywa się z zaskakującą gwałtownością i faktycznie kogoś rani. Co tylko utwierdza w przekonaniu, że to szkodliwa siła, nad którą nie mamy kontroli. Dlatego na przyszłość lepiej trzymać emocje na smyczy i założyć swoim potrzebom kaganiec.  Continue Reading

W jaki sposób dbasz o siebie? Ćwiczenie rozwojowe

Od kilku lat luty kojarzy mi się przede wszystkim jako miesiąc miłości. Całkiem lubię to serduszkowe szaleństwo, które na kilka tygodni opanowuje internet i sklepy. Wszystkie te pluszaki i koronki, romantyczne kolacje i weekendy z przejażdżką bryczką w pakiecie. Choć w rozbuchanej i kiczowatej formie, przypominają o czymś podstawowym: o tym, że bliskie relacje są ważne. Warto je pielęgnować i doceniać. Fajnie iść przez życie pod rękę z drugim człowiekiem 🙂 I choć najlepiej byłoby pamiętać o tym na co dzień, nie mam nic przeciwko istnieniu dnia, który specjalnie o tym przypomina.

Ale pisząc o lutym jako miesiącu miłości, myślę o jeszcze jednej ważnej dla mnie relacji. O relacji z samą sobą, którą uczę się coraz bardziej doceniać i pielęgnować.W lutym wypadają moje urodziny i od paru lat celebruję ten dzień w taki sposób, że… po prostu staram się być dla siebie szczególnie dobra. Akceptująca, nieoceniająca, wyrozumiała wobec wszystkich potrzeb. Bez żadnych wyrzutów sumienia pozwalam sobie robić tego dnia wszystko to, co sprawi mi największą przyjemność.

I zabawne, jak zmieniają się te wzorce z upływem lat. Jeszcze kilka lat temu moja wizja idealnego urodzinowego dnia obejmowała głównie jedzenie słodyczy, picie alkoholu i wielogodzinne zakupy w największym warszawskim centrum handlowym. W tym roku zafundowałam sobie „tylko“ zdrowy obiad i masaż, a poza tym… spokój, dużo spokoju. Celowo unikałam tych tradycyjnie kojarzących się z celebrowaniem, ale wyczerpujących dla mnie bodźców. W rezultacie wieczorem czułam się naprawdę wypoczęta i miałam ogromną satysfakcję z tego, że spędziłam ten urodzinowy dzień w 100% zgodnie ze sobą.Continue Reading

Jak radzić sobie z natłokiem negatywnych informacji?

U Ciebie wszystko w porządku. Wstajesz rano, dzień coraz dłuższy, słońce wygląda zza chmur. Twoja rodzina jest zadowolona i zdrowa, a lodówka nie świeci pustkami. Ale kiedy włączasz radio albo zaglądasz do swojego smartfona do porannej kawki, zewsząd atakują cię negatywne wiadomości. Absurdy polityki. Wypadki, włamania, morderstwa. Oszukane staruszki, okaleczone zwierzęta, śmiertelnie chore dzieci i ekologiczne katastrofy. Choć w twoim życiu wszystko układa się dobrze, i tak codziennie stykasz się z nieszczęściem. Nawet jeśli starasz się unikać oglądania czy słuchania wiadomości, te najbardziej dramatyczne i tak do Ciebie dotrą. Usłyszysz o nich w sklepie czy w pracy, dowiesz się z dramatycznych apeli znajomych na Faceboooku.

Nie ma nic złego w chęci wiedzy, co dzieje się na świecie. Udawanie, że zło i cierpienie nie istnieją, prowadzi donikąd. Słysząc o tych dramatycznych wydarzeniach, możemy zadziałać. Dzięki wiedzy i empatii tysięcy ludzi, z wielkiego zła może wyrosnąć coś dobrego – tak jak w przypadku » niesamowitej zbiórki na zapełnienie ostatniej puszki Pawła Adamowicza. Świadomość, że gdzieś w dalszym lub bliższym świecie dzieją się nieszczęścia, pozwala nam też docenić to, o czym na co dzień zdarza się zapominać. Poczuć wdzięczność, że jesteśmy zdrowi, najedzeni, wśród bliskich osób.

Problem w tym, że ta wiedza nie jest kwestią wyboru. Choćbyś ich nie szukała, informacje o nieszczęściach i tragediach i tak do ciebie dotrą. Nawet jeśli nie masz na to najmniejszej ochoty.Continue Reading