Wartościowe książki o kobiecości. „Kirke“ Madeline Miller i „Supermenki“ Debora L. Spar

Chociaż dzisiejszy tekst pojawia się na blogu z okazji Dnia Kobiet, pomysł na taki cykl krążył mi po głowie od dobrych paru miesięcy. Kobiecość – to temat, który ostatnio najbardziej mnie porusza. Co to znaczy być kobietą, jak mi się żyje jako kobiecie? Co odróżnia nas od mężczyzn, co jest w tym dobre i wznoszące, a co bolesne i trudne? Po wielu latach reagowania na ten temat zaprzeczeniem czy irytacją, wreszcie zaczęłam zauważać i doceniać odrębność naszej płci. A za tym idzie potrzeba obcowania z kobiecą energią na każdej możliwej płaszczyźnie – również w literaturze. Nieprzypadkowo czytam ostatnio książki pisane wyłącznie przez kobiety. Szukam narracji, w których istotną rolę odgrywa płeć. 

Nadchodzący Dzień Kobiet to dla mnie przypomnienie o wartości bycia kobietą i okazja do celebracji kobiecości. I tej własnej, i wszystkich otaczających mnie kobiet. Dlatego właśnie teraz wrzucam pierwszą część tekstu, w którym opisuję wartościowe książki czyniące kobiecość swoim tematem przewodnim. Dzisiaj opowiem Wam o kobiecości w męskim świecie na podstawie powieści Kirke Madeline Miller i o kobiecej pogoni za perfekcją na podstawie popularnonaukowego eseju Debory L. Spar Supermenki. W drugim odcinku cyklu możecie z kolei spodziewać się dwóch wielotomowych serii, które towarzyszyły mi przez ostatnie zimowe miesiące 🙂Continue Reading

W jaki sposób dbasz o siebie? Ćwiczenie rozwojowe

Od kilku lat luty kojarzy mi się przede wszystkim jako miesiąc miłości. Całkiem lubię to serduszkowe szaleństwo, które na kilka tygodni opanowuje internet i sklepy. Wszystkie te pluszaki i koronki, romantyczne kolacje i weekendy z przejażdżką bryczką w pakiecie. Choć w rozbuchanej i kiczowatej formie, przypominają o czymś podstawowym: o tym, że bliskie relacje są ważne. Warto je pielęgnować i doceniać. Fajnie iść przez życie pod rękę z drugim człowiekiem 🙂 I choć najlepiej byłoby pamiętać o tym na co dzień, nie mam nic przeciwko istnieniu dnia, który specjalnie o tym przypomina.

Ale pisząc o lutym jako miesiącu miłości, myślę o jeszcze jednej ważnej dla mnie relacji. O relacji z samą sobą, którą uczę się coraz bardziej doceniać i pielęgnować.W lutym wypadają moje urodziny i od paru lat celebruję ten dzień w taki sposób, że… po prostu staram się być dla siebie szczególnie dobra. Akceptująca, nieoceniająca, wyrozumiała wobec wszystkich potrzeb. Bez żadnych wyrzutów sumienia pozwalam sobie robić tego dnia wszystko to, co sprawi mi największą przyjemność.

I zabawne, jak zmieniają się te wzorce z upływem lat. Jeszcze kilka lat temu moja wizja idealnego urodzinowego dnia obejmowała głównie jedzenie słodyczy, picie alkoholu i wielogodzinne zakupy w największym warszawskim centrum handlowym. W tym roku zafundowałam sobie „tylko“ zdrowy obiad i masaż, a poza tym… spokój, dużo spokoju. Celowo unikałam tych tradycyjnie kojarzących się z celebrowaniem, ale wyczerpujących dla mnie bodźców. W rezultacie wieczorem czułam się naprawdę wypoczęta i miałam ogromną satysfakcję z tego, że spędziłam ten urodzinowy dzień w 100% zgodnie ze sobą.Continue Reading

Mam 30 lat! Podsumowanie roku i życzenia dla samej siebie

Dziś obchodzę urodziny! Okrągłe, trzydzieste. Wbrew poważnej minie na zdjęciu, zbliżający się moment przekroczenia tej bariery wieku nigdy szczególnie mnie nie smucił. Zawsze chciałam być dorosła i w pełni w tej dorosłości osadzona. Dlatego przyjmuję ten dzień z dużym spokojem i nie zamierzam od tej pory zaczynać ukrywać wieku ani szczególnie nad nim rozpaczać.

Urodziny są też dla mnie zawsze pretekstem do podsumowania i autorefleksji. Wiem, że są ludzie, którzy nie przywiązują do tej okazji specjalnej wagi, ale dla mnie dzień urodzin był zawsze czasem wartym uwagi i bardzo symbolicznym. Lubię przyglądać się kolejnym latom swojego życia, szukać spoiw w charakteryzujących je wydarzeniach. Lubię też wyznaczać sobie intencję na kolejny rok życia. Takie życzenia dla samej siebie, które staram się potem spełnić.

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o tym, jakie motto towarzyszyło mi w minionym już roku życia. To był dla mnie trudny, intensywny emocjonalnie czas. Mam wrażenie, że przez cały rok » dorastałam do słów, które zadedykowałam rok temu samej sobie. Zobaczyłam, jak bardzo destrukcyjnie wpływają na mnie niektóre moje przekonania i może – mam nadzieję! – zaczęłam się uczyć, jak dawać im mniej przestrzeni w moim obecnym życiu. To, czego w 2018 roku doświadczyłam, zdeterminowało też moją myśl przewodnią na „trzydziestkę“. Na rok, a kto wie, czy nie na całą kolejną dekadę… Ale nie uprzedzajmy faktów. Poczęstujcie się kawałkiem wirtualnego tortu i zapraszam Was do lektury krótkiej historii z mojego życia, której głównym bohaterem jest pewien wewnętrzny głosik – typ znany wielu, choć bardzo niesympatyczny 😉Continue Reading